Dziś powrócę do tematu „gry wewnętrznej” (czyli wewnętrznego nastawienia, wyobrażeń i przekonań) osób, które mają problem z tym, by w różnych sytuacjach zachować się asertywnie. Jest to kontynuacja tego tekstu. Oczywiście każdy człowiek jest inny, każda sytuacja jest inna, więc wszystko co piszę poniżej i w innych artykułach należy traktować wyłącznie jako luźne drogowskazy pozwalające odnaleźć asertywność samodzielnie, a nie jako dokładną mapę.

Mój jest ten kawałek podłogi…

Podobno pierwszą rzeczą, która się zadziała podczas powstawania życia było to, że w jakiejś pierwotnej substancji życiowej wykształciła się bariera między nią, a zewnętrznym środowiskiem. To ta bariera, błona komórkowa pozwoliła na powstanie pierwszej komórki. Potem ta pierwsza komórka mnożyła się i ewoluowała, tworząc coraz bardziej złożone formy, aż do człowieka. I w każdej formie istniała funkcja oddzielania się od tego, co na zewnątrz.

asertywność

U bardziej złożonych zwierząt istotne było też komunikowanie tych granic . Kiedy kot ociera się o szafę, to niekoniecznie dlatego, że go swędzą plecy. Dzięki temu zostawia on na meblu swoje substancje chemiczne (feromony), co jest sygnałem dla innych kotów „teren zajęty”. Ale zachowania terytorialne występują już u znacznie prostszych organizmów jak mrówki i inne owady.

Zachowania te występują nie tylko w formie zapobiegawczej, (w tej chwili nikt nie chce naruszyć przestrzeni, ale  zostawię swój ślad – gdyby się pojawił, to niech wie, że ja tu jestem), jak śpiew ptaków, wycie stada małp czy pozostawianie feromonów przez ocieranie się.

Występują również w formie reagowania na dziejący się tu i teraz akt naruszania granic – bywa to demonstrowanie siły (goryl prostuje się i wali pięściami w klatkę piersiową) i gotowości do ataku (jeśli poprzednia taktyka nie zadziałała, goryl ruszy na nieproszonego gościa, w ostatniej chwili rezygnując z uderzenia), a w końcu zachowania agresywne wobec intruza (goryl faktycznie atakuje). Zwierzęta z automatu sygnalizują naruszanie ich granic, a te bardziej złożone instynktownie stopniują swoją reakcję, od najsłabszej (pokazanie że jestem groźny) do najsilniejszej (faktyczny fizyczny atak).

Człowiek też jest zwierzęciem terytorialnym. Jesteśmy biologicznie zaprogramowani na wyznaczanie i obronę swego terytorium. Ale granice które tworzymy są nie tylko w fizycznej przestrzeni. Są w przestrzeni  naszych emocji, myśli, działań i tożsamości – wszystkiego, co wynika z naszego wnętrza.

  • Kiedy ktoś próbuje narzucić Ci jakieś poglądy, to próbuje zagarnąć Twoje terytorium.
  • Kiedy ktoś próbuje wywołać w Tobie poczucie winy, to próbuje zagarnąć Twoje terytorium.
  • Kiedy ktoś próbuje decydować za Ciebie, to próbuje zagarnąć Twoje terytorium.
  • Kiedy ktoś próbuje Ci wmówić, kim powinieneś być, jakimi wartościami się kierować w życiu, to próbuje zagarnąć Twoje terytorium.

Osoby, które nie zachowują się asertywnie, nie sygnalizują naruszenia ich terytorium. Nie ma ani neutralnej informacji, że „ten teren jest zajęty”, ani pokazania że „jestem zdolny zareagować i Cię z niego wyrzucić” ani faktycznej reakcji.

Czasem kończy się to niekontrolowanym wybuchem emocji (i agresji), który potrafi zachwiać relacją, a czasem „zemstą z ukrycia” (czyli zachowaniem typowo manipulacyjnym).

Problem ten wynikać może z różnych czynników. Oto tylko kilka z nich:

  • brak podstawowego samopoznania i samo-określenia, czyli brak wiedzy, kim jestem, co myślę i czego chcę. Jeśli nie wiem co myślę na dany temat, to łatwiej będę pozwalał komuś mi mówić jak powinienem myśleć. Jeśli nie wiem co ja chcę robić z dana sprawą, to łatwiej będę pozwalał komuś decydować za mnie. I tak dalej. Nie mając wewnętrznej siły wypływającej z tego, że wiem czego chcę będę automatycznie ulegał wpływowi siły kogoś innego.
  • w związkach osobista przestrzeń zawsze w jakimś stopniu zaczyna się nakładać, ale jeśli ktoś w wyniku zauroczenia odsuwa wszystko inne (w tym znajomych) na bok, a osoba partnera zaczyna wypełniać cały świat, to może to doprowadzić do całkowitego rozmycia się granicy i oddania całego swojego terytorium, co może mieć fatalne skutki.
  • oczywiście znaczenie miewa też brak umiejętności – jak konkretnie zasygnalizować, że ktoś narusza nasze granice, co konkretnie powiedzieć i jak zareagować jeśli „psychologiczny intruz” nie chce odpuścić. Jeśli nigdy nie byliśmy tego uczeni, to często okazuje się że trudno jest tak po prostu „znikąd” znaleźć właściwe słowa.

Co w takim razie można zrobić, jeśli ten problem nas dotyczy?

Najprościej – jeśli w jakimś obszarze życia ktoś narusza naszą przestrzeń, określić to co jest naruszane i zadać sobie pytanie: „czyje to jest terytorium?”. Jeśli kolega próbuje mnie na siłę przekonać bym w weekend z nim gdzieś się wybrał, to mogę powiedzieć sobie: „to co będę robił w weekend, mój czas w weekend  – czyje to terytorium?”. Czasem taki proste pytanie może dać wystarczający impuls by móc powiedzieć „nie”.

Idąc trochę dalej – poznać i określić siebie: jakie są moje wartości życiowe (w różnych aspektach życia) i przekonania na różne tematy, co chcę robić a czego nie chcę, jak chcę by wyglądały moje relacje z ludźmi. Chodzi o poznanie i określenie naszego terytorium i jego granic. Po tym możemy określić, jakie zachowania innych (i nasze – na przykład pozwalanie na coś) je naruszają – i zacząć reagować.

3.67 avg. rating (80% score) - 3 votes