Dziś chciałbym podzielić się z Wami metodą, która niezwykle silnie zwiększa poczucie kontroli nad swoim życiem. Metodę tę zacząłem stosować niedawno, ale bardzo szybko poczułem jej mocno pozytywny wpływ na stan emocjonalny. Daje ona poczucie miłego ugruntowania w życiu i jasności umysłowej. Jest bardzo prosta i łatwa w stosowaniu, a poza korzyściami emocjonalnymi, realnie wpływa na zachowania i myślę, że prawdopodobnie poprawia kondycję finansową.

Jednak, kiedy za chwilę przeczytasz na czym ta metoda konkretnie polega, odniesiesz być może wrażenie, że jest zbyt banalna, by mogła coś Ci dać. Nie daj się zwieść temu odczuciu. Rzeczy najprostsze mają często potężna działanie.

Na czym więc konkretnie  metoda ta polega? Tak jak pierwszą rzeczą, której uczy się  managerów na coachingu osobistej efektywności, jest często notowanie na co ‘zużywają’ swój czas, tak i ta metoda polega na notowaniu.

Notuję każdą rzecz, na którą wydałem jakiekolwiek pieniądze.

Jak jestem w knajpie i coś zamawiamy, to od razu wyciągam komórkę i zapisuję, ile wydałem i na co. Jeśli są grosze to zaokrąglam do góry. Pod koniec miesiąca wrzucam wszystko do tabelki podzielonej na kategorie (np., żywność, samochód, biznes itd.). Pojawia się przejrzystość i jasność – wiem na co wydałem więcej, a na co mniej. Widzę jak inwestycje mają się do rozrywek. Widzę, co pochłonęło większość pieniędzy. To są fakty – widoczne w postaci cyfr, które sam zanotowałem. Wyłania się z tego pełniejsze zrozumienie tego, jak żyję. By uczynić ten bilans bardziej kompletnym, od tego miesiąca będę również zapisywał wszystkie dochody .

To są oczywiście totalne podstawy finansów osobistych, ale ponieważ wiedza na właśnie temat jest w naszym społeczeństwie niska (czego sam byłem do niedawna przykładem), to myślę, że i tak wprowadzenie tej jednej metody wniesie wartość dla większości osób, które zdecydują się ją przetestować. Uświadomiłem sobie ostatnio, że wydawanie pieniędzy jest często czynnością nieświadomą, zautomatyzowaną. Po prostu robimy to na autopilocie, tak jak byśmy żuli gumę. A jest to sprawa znacznie ważniejsza niż żucie gumy, warto więc o nią zadbać :-).

Bardzo fajnie pisze o tej metodzie (określając ją jako ‚kakebo’) Robert Rypień, na swoim blogu. Pozwolę sobie tu zacytować fragment, gdzie Robert pisze o efektach jakie pojawiły się u niego:

„daje to przyjemne uczucie kontroli, że to ja panuję nad sytuacją i nadaję kierunek temu strumieniowi… to daje poczucie wolności, swobody, przyjemne uczucie ulgi… dobrego samopoczucia… w przeciwieństwie do okresu kiedy tego nie robiłem… wówczas to momentami miałem wrażenie jakby unosił mnie rwący nurt rzeki w niewiadomym kierunku…”.

Sam bym tego lepiej nie ujął. Niech ten optymistyczny akcent będzie dobrym zakończeniem dzisiejszego posta. Przy okazji polecam serdecznie wspomniany wyżej blog Roberta – zajrzyjcie tam koniecznie :-).

5.00 avg. rating (100% score) - 2 votes