Kilka lat temu Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Sprzedażą przeprowadziło ciekawe badanie opinii. Zadano tam między innymi pytanie „Który dział daje największe możliwości rozwoju kariery zawodowej” – zadano je zarówno studentom, jak i managerom.
Różnice w odpowiedziach widać na poniższym rysunku.

managerowie o sprzedaży

W przypadku pracy w sprzedaży mamy do czynienia z największą dysproporcją – 36% managerów uważa karierę sprzedawcy za najbardziej perspektywiczną, a wśród studentów jest to zaledwie 7%. W żadnym innym dziale nie mamy do czynienia z tak dużymi różnicami. Również w pozostałej części badania, gdzie zadawano inne pytania, były widoczne duże różnice w tym jak sprzedaż postrzegają osoby z dużym (managerowie) i małym (studenci) doświadczeniem. Polecam się zapoznać tutaj – na stronie stowarzyszenia.

Nie piszę tego by teraz twierdzić, że praca w sprzedaży jest najlepszą ścieżką na całe życie dla każdego, bo absolutnie na pewno nie jest.. Ale uważam, że dla większości z nas jest znacznie lepszą opcją niż myślimy – nawet jeśli będzie podjęta tylko na jakiś czas. Jest to jedna z niewielu profesji pozwalających, w stosunkowo krótkim czasie zdobyć dużo doświadczeń nie tylko zawodowych, ale takich, powiedziałbym ogólno-życiowych. Takich, które mogą się nam w przyszłości przydać niezależnie od tego gdzie będziemy pracować albo jaki własny biznes prowadzić (a tu zawsze jesteśmy sprzedawcami).

Czego więc możemy się nauczyć, pracując w sprzedaży?

Nie oceniaj ludzi zbyt pochopnie

Żadne szkolenie motywacyjne, żadna książka i żaden blog nie da Ci tego, co stanie się z Tobą, kiedy pojechałeś do klienta, o którym wiedziałeś na 100% że mu nie sprzedasz, do klienta który był po prostu „nie do podpisania”, do klienta do którego jechałeś w zasadzie już tylko dla formalności… a wyszedłeś z umową.

Można o tym czytać, albo słuchać, ale to nie o to chodzi. To jest doświadczenie, które trzeba przeżyć..wtedy jakiś guzik przełącza się w twoim mózgu, jakieś drzwi zostają otwarte… coś się w Tobie zmienia i to coś już w Tobie zostaje.

Nie dziel skóry na niedźwiedziu

Kiedy pracujesz na prowizji i kilka dużych, praktycznie pewnych do podpisania umów „jest o krok od finalizacji” i już liczysz kasę ze swojej rekordowej w tym miesiącu sprzedaży i już wiesz jak ją wydasz…. przykre to uczucie, gdy żadna z tych „pewnych” umów nie dochodzi do skutku. A miesiąc zamykasz z wypłatą którą nie można określić inaczej niż symboliczna.

Przykre, ale też uczy rozwagi i bardziej racjonalnego podchodzenia do finansów. I tego, że nadmierna pewność siebie wcale nie jest siłą, a słabością. Szczególnie przydatne dla tych z nas, którzy gdzieś uwierzyli, że „wystarczy wyrazić życzenie i Wszechświat zawsze da nam to, czego pragniemy..” itp.

Less is more..

Szybko możesz się zorientować, że nie w ilości spotkań tkwi sekret większej wypłaty, a w ich jakości – i w jakości klientów. Że możesz więcej zarobić wykonując mniej pracy, ale skupiając się na bardziej perspektywicznych klientach.

Słuchaj, bo inaczej twój język uczyni cię głuchym.

Kiedy tracimy klienta bo powiedzieliśmy za dużo, za wcześnie, zbyt entuzjastycznie zachwalając to, co akurat dla niego nie było ważne.. to wtedy uczymy się słuchać. Wszystkie materiały o sprzedaży o tym mówią.. ale ból utraconej prowizji mówi znacznie głośniej.

W sumie same banalne rzeczy. Tak zwane mądrości ludowe. Tylko że znać je tylko jako przysłowia, zgadzać się z nimi na poziomie intelektualnym, a poznać je uzyskując wewnętrzne rozumienie w wyniku osobistego doświadczenia – to zupełnie różne dwie rzeczy. I dlatego warto podjąć pracę w sprzedaży – choćby na jakiś czas.

Te doświadczenia życiowe budują naszą dojrzałość emocjonalną, która będzie naszym oparciem w różnych sytuacjach w ciągu całego życia – nie tylko tych biznesowo-zawodowych.

4.67 avg. rating (95% score) - 3 votes