Poznaliście kiedyś pewnego siebie idiotę? Skądś mam wrażenie, że znam odpowiedź na to pytanie… Tak naprawdę, jeśli przypomnicie sobie idiotów jakich spotkaliście w życiu, to całkiem możliwe, że wielu z nich było pewnymi siebie. Jest jakiś związek pomiędzy głupotą, a pewnością siebie. Co oczywiście NIE znaczy, że ludzie pewni siebie są przez to głupsi. Ale myślę, że elementem głupoty jest pewne jednowymiarowe postrzeganie rzeczywistości, które przejawia się jako pewność co do swoich przekonań. W tym ‘jednowymiarowym postrzeganiu rzeczywistości’ zawiera się cała masa różnych popularnych błędów poznawczych, jak na przykład wnioskowanie o całości na podstawie jednego przypadku (‘znam grubego Amerykanina, więc Amerykanie są grubi’) i wiele innych.

Dlaczego o tym piszę? Bo w środowisku osób uważających, że zajmują się rozwojem osobistym, pewność siebie jest wyznaczana jako CEL sam w sobie i jako wielka wartość. I uważam że to błąd.

Jest taka opinia, że cechą ludzi charyzmatycznych jest mówienie w taki sposób, jakby święcie wierzyli w każde swoje słowo. Może jest to coś, co może pewien rodzaj charyzmy wywołać i zadziałać na pewne osoby.  Co jednak się stanie, kiedy znam FAKTY, które całkowicie przeczą temu co taka ‘charyzmatyczna’ osoba mówi? Jej wiarygodność spada w moich oczach do zera. Od tej chwili WSZYSTKO co ona mówi, będę traktował w kategoriach ‘może-być-zupełnie-odwrotnie’. Dlatego taka strategia budowania charyzmy ma bardzo krótkie nogi.

Stawianie sobie pewności siebie jako głównego celu i realizowanie go w oderwaniu od innych wartości może doprowadzić do drastycznego pogorszenia naszego wizerunku w oczach innych. Jeśli ktoś mówi coś o czym wiem, że nie jest prawdą, ale mówi to normalnym tonem, to ok. po prostu się myli – każdemu może się zdążyć. Ale jeśli mówi to samo tonem absolutnej pewności siebie… to niestety jego wiarygodność po prostu nie istnieje.

Ok., no to co w zamian? To, co sugeruję to budowanie poczucia własnej wartości, rozumianego jako uczucie pewności swojej wartości jako istoty ludzkiej. Pewności swojej wartości, która jest niezależna od tego, ile mamy pieniędzy na koncie, jakie mamy (lub nie) osiągnięcia i od innych rzeczy zewnętrznych. Taka pewność jest czymś co pojawia się W SERCU, a nie w umyśle i co odczuwa się jako istniejące na najbardziej podstawowym, głębokim poziomie naszego istnienia. I tutaj ważne jest słowo ‘uczucie’ – to o czym mówię nie ma wiele wspólnego z intelektem i nie napędza ‘wiary że mam rację’. Mając to poczucie własnej wartości, mogę w dowolnej kwestii powiedzieć „nie wiem” albo „myliłem się” i ono nie jest w żaden sposób naruszone.

Temat jest mniej popularny niż pewność siebie chyba dlatego, że wymaga głębszego wejścia w siebie i pracy nad tym co jest (również nad tym, by autentycznie pokochać siebie), a nie tworzeniem ładnych wyobrażeń i mechanicznym ‘tłuczeniem’ prostych ‘enelpowskich’ technik. Jak zawsze jednak, od tego ile pracy włożymy i jakiej jakości będzie to praca, zależy też to jakie rezultaty ostatecznie osiągniemy.

5.00 avg. rating (100% score) - 3 votes